Maj to miesiąc egzaminów, w tym tego najważniejszego w życiu każdego młodego człowieka - matury. Bez twórczości polskich wieszczy narodowych trudno sobie wyobrazić zestaw pytań egzaminacyjnych.

Nazwiska takie, jak Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, Wyspiański, Kochanowski  są „wykute” w pamięci każdego ucznia, są obowiązkową, narzuconą przez szkołę lekturą.

Kanon lektur już dawno nie obowiązuje uczestników spotkań „Poczytajmy…”, z własnej nieprzymuszonej woli biorą do ręki „Pana Tadeusza”, poezję romantyków polskich, sięgają po „Wesele”.
Na takim spotkaniu po latach, wiersze te są inaczej odbierane i na nowo je można zinterpretować. Przeczytane w innych okolicznościach niż szkolna ława, wprawiają w zdziwienie, że coś tak już „ogranego” jest takie piękne, świeże, wzruszające, a wielkie dramaty narodowe potrafią  jeszcze tak wstrząsać.
Jednak najprzyjemniej czytało i słuchało się te, z pozoru mniej poważne, nie uznane za wieszcze pieśni,  utwory, bajki, fraszki, satyry. To one,  zdaniem zgromadzonych, niosą najwięcej mądrości i wiedzy o kondycji Polaków i ich przywarach, z nich też najtrafniej  można przewidzieć  przyszłość narodu.